O NAS

zkdp

„Fakty i Mity” to ogólnopolski tygodnik opinii. Jesteśmy pismem nieklerykalnym, założonym przez byłego księdza – Romana Kotlińskiego. Ukazujemy się od 10 marca 2000 roku.

Profil tygodnika najlepiej opisuje „Manifest styczniowy 2017” opublikowany w nr 3 (3/2017)  „FiM”.

 

 

Manifest styczniowy 2017

Mamy za sobą trudny rok. Trudny dla Polski, trudny dla naszej Redakcji. Dziękujemy, że byliście z nami w ciężkich chwilach: w lutym, podczas najazdu policji na naszą siedzibę i aresztowania Jonasza; w lipcu, kiedy część zespołu postanowiła nas zdradzić, odchodząc do „spontanicznie” założonego kilka miesięcy wcześniej konkurencyjnego pisma. Dziękujemy, że mogliśmy i możemy liczyć na Wasze wsparcie, życzliwość, przyjaźń!

To chyba też dobry czas, by rozwiać kilka mitów, związanych z funkcjonowaniem naszej Redakcji. Wybraliśmy wątki najczęściej pojawiające się w Państwa listach.

Wydawanie „Faktów i Mitów” traktujemy jako misję. Staramy się, by nasze pismo było „żywe” – tworzymy je zespołowo. Nie ma więc „stylu” „FiM” – są style poszczególnych autorów. Często spieramy się, kwalifikując artykuły do publikacji. Nasz tygodnik jest rezultatem dyskusji. Każdy w Zespole jest inny, razem jednak tworzymy coś spójnego, co trafia do kiosków.

To po kolei.

„Jesteście lewicowi”

To bardzo pojemne określenie. Jeśli pod pojęciem lewicowości rozumiemy: tolerancję, pragnienie budowy państwa świeckiego, wrażliwość na potrzeby osób wymagających pomocy (zarobki, choroby, wiek), obronę praw mniejszości, otwartość na świat i nowe idee – to tak: jesteśmy pismem lewicowym.

Jeśli lewicowość miałaby oznaczać wspieranie partii, stowarzyszeń i ugrupowań, uzurpujących sobie prawo do takiej „łatki”, to zdecydowanie nie! Są wśród naszych autorów sympatycy: SLD, Razem, Zielonych i innych „form” lewicowej aktywności. Są też jednak sympatycy PO czy Nowoczesnej – nie ma to dla nas większego znaczenia. Jako Redakcja możemy popierać konkretne inicjatywy różnych partii, ale dystansujemy się od jednoznacznego popierania którejkolwiek z nich.

„Promujecie ateizm”

Bez przesady. Nie promujemy ateizmu. Wychodzimy z założenia, że światopogląd jest indywidualną sprawą każdego człowieka. Każdy ma prawo żyć według własnych wartości i każdy powinien mieć prawo do ich świadomego wyboru. W równym stopniu dotyczy to ateistów, jak i osób chcących kultywować swoją wiarę. Stało się jednak w Polsce tak, że osoby innych wyznań oraz ateiści są grupami dyskryminowanymi, a nieraz i prześladowanymi przez większość katolicką. Bronimy więc ich prawa do życia i wyrażania własnych poglądów, tak jak bronimy praw innych mniejszości.

„Dążycie do laicyzacji Polski”

To niedokładnie tak. Jest dla nas sprawą drugo-, a nawet trzeciorzędną, czy Polacy będą wierzyć w Boga, a jeśli tak, to w którego. Równie dobrze mogą być ateistami. Zdecydowanie jednak opowiadamy się za tworzeniem państwa wolności światopoglądowej i wyznaniowej! Domagamy się jasnego rozdziału kościoła od państwa. Protestujemy przeciwko indoktrynacji kościelnej naszych dzieci już od wieku przedszkolnego. Nie zgadzamy się na finansowanie działalności kościołów (w tym hegemona – kościoła katolickiego) z pieniędzy państwowych, czyli naszych wspólnych.

Chcemy państwa świeckiego, wolnego od dogmatów i przesądów. Protestujemy przeciw uprzywilejowanej pozycji duchownych, prowadzących formalną działalność gospodarczą w zakresie – „usługi dla ludności”. Sprzeciwiamy się obecności wszelkich symboli religijnych w życiu politycznym. Sprzeciwiamy się też naciskowi, jaki wywiera kościół na politykę państwa i temu, jak próbuje wpływać na kształt uchwalanych przepisów.

Jeśli więc zarzucać nam dążenia do laicyzacji Polski, to owszem – tylko w takim jednak zakresie.

„Walczycie z wiarą”

Bzdura! Staramy się jej nie propagować; tylko tyle. Są wśród nas osoby wierzące (katolicy, pastafarianie, buddyści, wyznawcy judaizmu, protestanci i oczywiście ateiści). Szanujemy świadomą decyzję każdego człowieka o wyborze swojego światopoglądu. Z szacunkiem więc odnosimy się do ludzi wierzących.

Czynimy to jednak pod jednym warunkiem: jedna grupa ludzi (nieważne jak liczna) nie może narzucać swojego światopoglądu innym. Nie może też wykorzystywać do tego aparatu państwa, które powinno być wolne światopoglądowo.

Jeśli więc ktoś zarzuca nam „walkę z wiarą”, to jest to zarzut chybiony. Walczymy, ale z patologiami, jakie mają miejsce w związku z toczącą się od setek lat „wojną o rząd dusz”.

„Jesteście największymi wrogami kościoła”

To miły zarzut, ale znów nieprawdziwy. Największymi szkodnikami każdego kościoła (w tym katolickiego) są osoby odpowiedzialne za zniekształcanie jego zazwyczaj pięknych i wzniosłych idei. Są to więc hierarchowie i duchowni, z którymi nie mamy nic wspólnego!

Walczymy z patologiami w kościołach – o ile mają one realny wpływ na życie społeczne. To nie nasza wina, że większość polskiego społeczeństwa określa siebie jako katolików, przez co kościół katolickich stał się swoistym „dyktatorem światopoglądu”. Równie otwarcie uderzamy w patologie występujące w innych kościołach, choć ich skala jest w naturalny sposób mniejsza.

Stąd trochę mylne wrażenie, że koncentrujemy się na walce z kościołem katolickim. Powtórzmy więc: nie tyle walczymy z kościołami, co z patologiami, będącymi rezultatem ich działalności. Walczymy z klerykalizacją!

„Propagujecie aborcję”

Nieprawda! Dostrzegamy dramat każdej kobiety i rodziny, decydującej się na taki krok. Myślimy, że jest to ostateczność, na którą ludzie decydują się w pełni świadomie. Uważamy jednak, że każda kobieta ma prawo do samodzielnego decydowania o swoim życiu, zwłaszcza w sytuacjach tak ekstremalnych jak zagrożenie jej własnego życia, ciężka i nieuleczalna choroba płodu czy ciąża, będąca wynikiem zgwałcenia. Musi więc mieć prawo wolnego podejmowania decyzji, także tych najtrudniejszych. Nie może jej w tym przeszkodzić prawo, zbudowane na ideologii, w przypadku Polski na ideologii kościoła katolickiego.

Stanowisko takie uważamy za naturalne. Wynika ono z głębokiego humanizmu – szacunku dla wolnej woli każdego człowieka.

Jesteśmy za to za propagowaniem świadomego macierzyństwa, dostępem do środków antykoncepcyjnych i edukacją seksualną… bo tylko dzięki edukacji seksualnej uniknie się wielu dramatów kobiet.

„Jesteście wrogami 500 +”

To bardziej złożone zagadnienie. Z szacunkiem odnosimy się do inicjatyw PiS, mających poprawić los najuboższych. Jest nam wstyd za naszych Przyjaciół z ugrupowań lewicowych, że to nie oni pochylili się z troską nad losem najbardziej potrzebujących wsparcia. Mamy nieco zastrzeżeń co do formy i zakresu wprowadzenia tego programu. Uważamy, że pieniądze przeznaczone na dzieci byłyby mniejszym obciążeniem dla budżetu, powodowałyby mniej patologii społecznych, stymulowałyby rynek pracy, gdyby były dystrybuowane w inny sposób. Marzą nam się też bezpłatne żłobki i przedszkola dla każdego dziecka. Marzy nam się opieka medyczna (w tym stomatologiczna) w każdej szkole. Chcielibyśmy, by wszystkie dzieci korzystały z bezpłatnych posiłków w szkołach. To państwo – deklarujące bezpłatną oświatę – winno ponosić koszty „wyprawek szkolnych”, w tym podręczników.

„Bez sensu walczycie tylko z PiS”

Sporo w tym racji, ale poza określeniem „bez sensu”. Bardzo chętnie pochwalimy rząd, prezydenta, a nawet episkopat (wszystkie te ciała są w jakimś sensie wspólnym tworem), jeśli będzie za co. Niestety, nie jest z tym łatwo. Rząd nie cieszy się naszym zaufaniem. Nie jest to wynikiem naszych uprzedzeń, lecz tytanicznej w konsekwencji pracy rządu. Jeśli więc nawet znajdzie się obszar reform budzących naszą życzliwość (np. polonizacja sektora bankowego), natychmiast pojawiają się uzasadnione (niestety) wątpliwości: co z tym zrobią i o co naprawdę im chodzi? Pozostajemy jednak bardzo otwarci na krytykę z Państwa strony – jeśli Państwo uznają, że przesadzamy z zacietrzewieniem w krytykowaniu obozu rządzącego.

Redakcja