Behemot z Żoliborza

0
363
views

W minionym tygodniu czułem się jak bohater „Mistrza i Małgorzaty”. Nie, żeby mi się na głowę rzuciło. Chyba nie… Ale miałem wrażenie, że profesor Woland z Behemotem
nawiedzili Najjaśniejszą. Jeśli czytają Państwo te słowa, to zdaje się, że Państwo
żyją. Podobnie jak ja (sądzę). Skoro więc razem żyjemy, to przepowiednie pastuszków spod…

Więcej w: FiM 20/2017

Poprzedni artykułPisland, Pislam i Pisdostan
Następny artykułO przyszłości demokracji
PODZIEL SIĘ